Newsletter
ZWIŃ
ROZWIŃ

Z BIZNESEM ZA PAN BRAT

BisBrothers | Bartosz i Krzysztof Mikołajczyk

Witamy na blogu BisBrothers

Witamy na blogu BisBrothers

Masz 5 minut i chcesz coś przeczytać związanego z biznesem? Idealnie trafiłeś!
Nowy wpis na blogu

Nowy wpis na blogu

Chcesz podjąć współpracę z influencerem, ale nie wiesz jak? Sprawdź ten post!
Podsumowanie miesiąca

Podsumowanie miesiąca

Czy udało nam się zrealizować wszystkie nasze cele? Sprawdź, czytając ten post!

4 min. czytania

,,Hunger Games”. Tak można nazwać ten tydzień. Pomimo, że nie jestem fanem tej serii (tak, obejrzałem wszystkie części), to ma ona jedną ważną rzecz wspólną z biznesem. Jest nią walka o przetrwanie. Przecież głównym celem każdego biznesu jest przetrwać na rynku. A jak to robimy? Ano poprzez zarabiania pieniędzy, które Twój potencjalny klient mógłby wydać u konkurencji. No dobra, ale jak dojść do nich? 

Tak naprawdę, na ich zdobycie są dwie drogi:

 

  1. wszelkiej maści marketing (czy to content-marketing, AdWords, social itd.);

  2. szukanie klientów na własną rękę (networking, zimne telefony itd.).

Sam marketing jest super i dobrze zrobiony działa świetnie. Problem w tym, że gdyby wystarczał, to firmy by nie upadały. Przecież nie jesteś jedynym, który się reklamuje. Oprócz Ciebie są miliony innych, zatem Twój przekaz może nie dojść do tylu właściwych osób, ilu chciałeś. MOŻE (ale nie musi) oznaczać to, że nie zdobędziesz wystarczającej liczby klientów. Jednak, nie ważne jaki marketing stosujesz, nie powinieneś skupiać się tylko na jednej formie i każda powinna być robiona bardzo dobrze. On po prostu działa. Jeden długofalowo (np.: marketing na mediach społecznościowych), a inny z prawie natychmiastowym rezultatem (np.: AdWords).

Trzeba mieć różne kanały przez które pozyskujemy klientów.

Jednak, jak wspomniałem, marketing nie zawsze przyniesie Ci wystarczającą ilość potencjalnych klientów. A jak go nie robisz, no to cóż… raczej Ci nic nie przynosi. I w tej sytuacji jesteśmy teraz my. Reklama ruszy w przyszłym tygodniu, a nam się kończą klienci, dla których musimy zrobić pracę. Zostało nam pracy na około 2 tygodnie i jasne, mamy perspektywy na kolejne zlecenia z poleceń, ale liczymy, że około miesiąc zajmie, zanim domkniemy te sprzedaże. Jeśli domkniemy. Zatem trzeba pozyskać nowych klientów.

No i tutaj zostajemy z drugim rozwiązaniem. Jedną z metod, którą zaczęliśmy wykorzystywać są zimne telefon. Nikt, ale to nikt ich nie lubi. Nie tylko odbiorcy tych telefonów, ale też dzwoniący. I wiecie co? Ja też ich cholernie nie lubię! Nie chodzi tutaj, że osoba, która do mnie dzwoni jest mi kompletnie nieznana. Chodzi o to, że przerywa mi w wykonywaniu jakiejś czynności, robi nadzieję, że to potencjalny klient do mnie dzwoni, po czym okazuje się, że to oferta. Mam denerwujące poczucie, że zmarnowałem czas na odebranie nic nie wnoszącego do mojego życia telefonu. Jednak, nie inaczej jest po drugiej stronie słuchawki. Człowiek, który wykonuje ten telefon ma do wyrobienia pewne targety i może stracić pracę, jak ich nie zrobi. Wykonuje więc setki telefonów dziennie, a na ponad 80% z nich dostaje odmowę. Z czego na 70% jest ze słowami, których Wasze dzieci nie chciały słyszeć. To trzeba mieć psychikę! Wyobraźcie sobie kilkadziesiąt razy usłyszeć słowo ,,NIE!!!!” w ciągu dnia. Kurde, ja wykonałem 10 we wtorek i chciałem się skulić w kulkę powtarzając sobie: ,,Dam radę, dam radę!”.

Czy osoby dzwoniące z ofertami robią coś złego? I tak i nie. Nie, bo jest to ich praca i starają się ją wykonać jak najlepiej. Tak, bo jak już odrywają mnie od czynności, to niech sprawią, że mam wrażenie, że nie zmarnowałem tego czasu. I to jest właśnie mój problem z zimnymi telefonami. Pomimo, że bardzo dobrze się przygotowałem do nich pod kątem teoretycznym, napisałem skrypt sprzedażowy w oparciu o porady guru sprzedaży, to i tak miałem wrażenie, że marnuję czas ludzi. Musisz wiedzieć, że ja bardzo szanuję swój i innych czas, więc jeśli już ktoś poświęca mi chwilę, chcę sprawić, aby zapamiętał ją dobrze. Te skrypty tego nie miały. Sam Bartek nie był do nich przekonany, ale powiedział, że muszę spróbować. Ja jednak nie potrafię przekonać kogoś, jeśli sam siebie nie przekonuję. Nie jest to w zgodzie ze mną.

I co teraz? Przecież się nie poddam, nie? No nie! Wiedząc bardzo dobrze, jak nasze pakiety pomagają ludziom i wiedząc, jak ja uwielbiam pomagać, musiałem zmienić swój skrypt na taki, który będzie przychodził mi z łatwością. Stwierdziłem, że w ciągu tej bardzo krótkiej chwili muszę w jakiś sposób pomóc drugiemu człowiekowi. Muszę zidentyfikować jego problem, który będę w stanie mu rozwiązać, jak da mi szansę na dłuższą rozmowę, na którą próbuję się umówić. I wiecie co? DZIAŁA! Jeszcze jest za wcześnie, żeby publikować dokładnie co mówię, ale możecie być pewni jednego: po miesiącu testowania tego podejścia na pewno zamieścimy wpis na blogu, jak to robić (jeśli się sprawdzi oczywiście).  

Kolejny news, to weszliśmy we współpracę z Influencerem na social mediach! Spotkanie strategiczne już w tą niedzielę, także zdamy relacje kto to i jak nam idzie :). To tyle na dzisiaj. Bądźcie z nami i do zobaczenia!

 

Krótkie podsumowanie:

Liczba spotkań: 4

Liczba wykonanych telefonów i wysłanych wiadomości: 31

Liczba umówionych dalszych rozmów z zimnych wiadomości: 1

Wnioski:

1) Trzeba mieć różne sposoby na pozyskiwanie klientów.

2) Sam marketing Ci nie wystarcza, musisz też pozyskiwać klientów na własną rękę.

3) Szukając nowych klientów przez zimne kontakty robię to w sposób, w który sam chciałbym zostać ,,zwerbowany”.  

Progress do Forbes 100 Chłodny, pomimo ciepła na zewnątrz. Aleeeee, działamy dalej.

ZamknijStrona używa cookies (ciasteczek). W przeglądarkach internetowych można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może spowodować utrudnienia lub brak działania niektórych funkcji serwisu. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie.