Newsletter
ZWIŃ
ROZWIŃ

Z BIZNESEM ZA PAN BRAT

BisBrothers | Bartosz i Krzysztof Mikołajczyk

Witamy na blogu BisBrothers

Witamy na blogu BisBrothers

Masz 5 minut i chcesz coś przeczytać związanego z biznesem? Idealnie trafiłeś!
Nowy wpis na blogu

Nowy wpis na blogu

Chcesz podjąć współpracę z influencerem, ale nie wiesz jak? Sprawdź ten post!
Podsumowanie miesiąca

Podsumowanie miesiąca

Czy udało nam się zrealizować wszystkie nasze cele? Sprawdź, czytając ten post!

5 min. czytania

Ahhh, życie na etacie to jest łatwe. A w sumie to nawet nie wiem, bo nigdy nie byłem, ale z moich obserwacji praca od 8 do 16 wygląda mniej więcej tak:

  • wstajesz sobie rano, szybki prysznic (a może i bez?) i wio do pracy;

  • pewnie gdzieś tam między wyjściem, a poranną higieną jest jakaś kawa i śniadanie;

  • po przekroczeniu wrót Mordoru wiesz, co robić, bo masz z góry narzucone zadania;

  • w zależności od rodzaju pracy i czy możesz sobie na to pozwolić o 15:50 już wszystko zrobiłeś na dzisiaj w pracy, jesteś spakowany i tylko czekasz na 16 aż wybije po to, aby wybiec na wolność omało się nie potykając o próg drzwi.

Innymi słowy od poniedziałku do piątku od jakiejś 6 do 17 Twoje dni są perfekcyjnie zaplanowane i z grubsza przewidywalne. A jak się ma to prowadzenia własnej działalności i bycia sobie szefem? Cóż, sprawa ma się ciut inaczej…

Zacznę od zdefiniowania pojęcia ,,czas wolny” - jest to czas, który każdy SAM sobie gospodaruje i w jego czasie wszelkie aktywności i obowiązki nie są odgórnie narzucone. Oczywiście, to moja definicja i nawet nie sprawdzałem tego w słowniku. Zatem czas na etacie od 8 do 16 nie jest czasem wolnym, bo jest odgórnie narzucony przez pracodawcę. Idąc tym tokiem rozumowania, prowadząc swoją działalność nie masz nikogo nad sobą (już wiesz do czego zmierzam ;)?), a zatem sam gospodarujesz swoim czasem. Ale jaja! Będąc szefem mam cały czas ,,czas wolny”. A z czym nam się to kojarzy? Z robieniem tylko tego, co lubimy i odpoczywaniem! No po prostu bajka, mmmmm. Po części tak jest, ale znowu, nie do końca.

Szef ma zarabiać, czyli organizacja dnia

Twoim głównym zadaniem jako szefa jest, aby firma zarabiała pieniądze. Nie ważne, czy masz zespół do pracy, czy jesteś sam. Dodatkowo, jego przychód nie jest zagwarantowany, dopóki nie będziesz miał takich umów z klientami. Nie jest tak, jak na etacie, że Twoja płaca jest praktycznie na 90% pewna co miesiąc. Oczywiste jest więc, że nie możesz cały czas leżeć do góry brzuchem i nic nie robić. Po pierwsze, nie stać Cię na to. Po drugie, ludzie od tego głupieją, serio. Zatem, jak zagospodarować sobie czas, jako szef, aby zarabiać pieniądze? Pokażę Ci, jak JA to robię.

Wiem, co jest dla mnie ważne. Wiem, że chcę osiągnąć sukces i wiem, że to wymaga pracy.

Od razu mówię: nie jestem mistrzem planowania czasu. Wiele razy mi się zdarza, że coś źle oszacuję, albo nie wykonam tego co zaplanuję. Jednak po paru latach doświadczenia mogę powiedzieć, że dni, które uważam za mało produktywne znacznie zmalały w moim przypadku. Poniżej krótka lista czynności, którą robię, aby tego dokonać. Jeszcze raz zaznaczam, to jest mój sposób na gospodarowanie czasem i działa w moim przypadku. Może się okazać, że u Ciebie też zadziała, ale nie musi. Jednak, zachęcam Cię do wypróbowania tych czynności, bo niektóre są zapożyczone od ludzi, którzy są mistrzami w gospodarowaniu czasem, więc muszą działać. Muszę też zaznaczyć, że znacznie łatwiej jest pracować, jak masz precyzyjnie opisany cel, strategię swojej firmy. O tym pisaliśmy tutaj. Zaczynamy!

  1. Zawsze, ale to ZAWSZE zostawiam sobie coś na dzień następny. No i już, poszłoooo! Pewnie myślisz: ,,To dlatego nie realizujesz wszystkich celów!”. No właśnie nie. Są to przeważnie bardzo małe rzeczy, które nie mają deadline’u. Albo są w 95% skończone i termin mają właśnie dnia następnego. Powodem jest fakt, że skończenie ich zajmuje mi mniej niż godzinę, czasami nawet 20 minut, a wstając rano mam poczucie obowiązku ich dokończenia. Na tych prostych czynnościach pobudzam się. Nie ma zastanawiania się od czego zacząć, nie ma patrzenia na listę rzeczy do zrobienia danego dnia. Po prostu, siadam i to kończę.

  2. Rano lub wieczorem dnia poprzedniego robię listę rzeczy do zrobienia. Najpierw spisuję wszystko jak leci i dopiero potem numeruję, co idzie pierwsze. Na pierwszy rzut idą te rzeczy, które mają najbliższy termin. Jeśli dwie czynności mają ten sam deadline, zawsze zaczynam od rzeczy trudniejszej lub ważniejszej. Te prostsze zawsze wykonam, nawet w pośpiechu.

  3. Jak już mówiłem, spisuję wszystko. Dzielę je na te, co muszę zrobić i co chcę zrobić, łącznie z treningami, spotkaniami towarzyskimi lub biznesowymi i czasem wolnym. Nie przeraża mnie widok całej zapisanej strony i patrząc na to, ile mam do zrobienia znacznie mniej czasu spędzam na obijaniu się. Z drugiej strony, nie zadręczam się, jak czegoś nie zrobię. Są rzeczy, które muszę zrobić i te idą na pierwszy ogień. Są spotkania biznesowe i towarzyskie, których nie przekładam (chyba, że wynikła bardzo nagła sytuacja). Ale rzeczy, które chcę zrobić, jednak nie starczyło mi czasu przekładam na dzień następny. Z tą różnicą, że trafiają zazwyczaj do rzeczy, które muszę zrobić.

  4. Bardzo dla mnie ważne. Lubię zielony kolor. Oznaczam na zielono to, co wykonam danego dnia. Co za tym idzie, rzeczy złożone rozbijam na bardzo małe cele! Dzięki temu wiem, jak się za nie zabrać i kończę je w całości. No i całe kartki mam zielone, yaay!

  5. Przy pracy włączam muzykę z YouTube (na naszym Fanpage'u możecie co niedzielę posłuchać mix'ów, które lecą z naszych głośników podczas pracy). Przeważnie puszczam jakiś mix, który leci, a ja nie muszę zmieniać kawałków. No chyba, że mix mi się kompletnie nie podoba, to co innego.

  6. Długość tych mixów to przeważnie około 1:30 godziny. Mniej więcej co tyle robię sobie przerwy. Ważne jest jednak to, że jeśli siedzę przed komputerem, to w trakcie przerwy wstaję od niego. Spaceruję sobie, lub idę coś innego porobić, co mi sprawia przyjemność. Tak, zdarza się, że zagram w grę, ale wolę dać odpocząć oczu od ekranu. Przerwy trwają 15 minut.

  7. Zawsze mam przy sobie butelkę wody. Musi ona być, po prostu musi! Jako osoba siedząca w tematach dietetyki i sportu wiem, że zmęczenie i spowolnienie mózgu to pierwsze subtelne oznaki odwodnienia. Wtedy po prostu piję nie odrywając się od pracy. Nie muszę co chwila wstawać i nalewać sobie wody.

  8. Jestem dużym chłopcem. Nie stosuję więc blokerów na aplikacje w telefonie, na strony internetowe. Wiem, co jest dla mnie ważne. Wiem, że chcę osiągnąć sukces i wiem, że to wymaga pracy. Jeśli sam nie będę pracował, to żadna aplikacja mi nie pomoże, bo przecież zawsze to ja będę musiał ją włączyć. Poza tym, nasz zawód wymaga siedzenia w internecie.

  9. Jeśli dzwoni do mnie telefon, to patrzę kto dzwoni. Jeśli to nieznany numer, odbieram. Jeśli to może być pilny telefon - odbieram. Na wszystkie inne wysyłam wiadomość, że oddzwonię. Mój czas pracy, to MÓJ czas pracy. Nie można dać sobie wmówić, że klient ma zawsze pilne telefony. Nie! Chce coś załatwić, niech napisze SMS’a. Informacja, że wysłał mail’a naprawdę nie jest pilna...

To tyle. Jak widzicie, lista jest całkiem standardowa, ale ma parę sprytnych haków, które wypracowałem sam. Organizacja czasu to bardzo ciężki temat. Wiem, że muszę jeszcze dużo poprawić w tej materii, ale mogę powiedzieć jedno: im więcej doświadczenia się ma, tym lepiej ona wychodzi!

Wchodźcie na naszego Fanpage’a, bo już niedługo ruszymy tam z nowym tematem. Tylko dla fanów. A będzie się działo, oj będzie. Miłego dnia!

Warto przeczytać:

4 powody dla których nie spełniasz swoich marzeń i 11 sposobów jak to zmienić.

Nie ma pracy i co teraz?

ZamknijStrona używa cookies (ciasteczek). W przeglądarkach internetowych można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może spowodować utrudnienia lub brak działania niektórych funkcji serwisu. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie.